Jak zwykle rano, ubrałam się i jak najszybciej wyszłam z pokoju. Usiadłam na parapecie przed klasą i pisałam pracę domową. Za pewne wydaje się wam, że jeśli noszę okulary to powinnam być prymusem, ale nie, niestety. Ów miejsce zajmował Angus Mirell. Pomimo tego, że czytałam dużo książek nie byłam najlepsza w każdej dziedzinie. Najgorzej szło mi ze sportem. Po obejrzeniu przez wszystkie jędzy w mojej klasie filmu "To znowu ty" śpiewały "We are the champions" gdy tylko przez przypadek zrobiłam coś źle. Moim głównym przezwiskiem było "Drunk Serena", krzyczeli "gdzie idziesz Drunk Serena?", co było bardzo niemiłe. Mówili tak, ponieważ nie umiałam chodzić na wysokich obcasach i co raz to się chwiałam. Do szkoły zawsze chodziłam w pięciocentymetrowych, beżowych botkach. Jestem bardzo niska ( 160 cm) i chciałam być odrobinę wyższa ;) .
Jest w naszej szkole taki jeden chłopak, wiem "znowu miłosna historia brzydkiej dziewczyny, która później na pewno będzie z najpiękniejszym facetem w szkole", otóż nie. Jest bardzo przystojny, ale nie tak jak mój brat Matt. Mick ( tak się nazywa ten ładny chłopak :D ) jest inny. Ma piękną, opaloną skórę, blond włosy ułożone, tak jakby wstał prosto z łóżka i przepiękne niebieskie oczy. Jego oczy są jak wielki ocean pełny lazuru i granatu. Kiedy się uśmiecha pojawiają mu się na tęczówce złote kropeczki :P .
Wracając do mnie, właśnie skończyłam pisać i trochę się zamyśliłam. Poczułam, że ktoś mnie popchnął. Pewnie to znowu Alison( nienawidzi mnie), ale nie, to Chanell Sindy. To taka nowa dziewczyna w naszym kampusie. Prawie zawsze chodzi uśmiechnięta i ubiera się w drogie ciuchy, ponieważ jej ojciec jest bardzo bogaty. Bezskutecznie próbuje się ukryć i wtapiać w tłum, ale jej to nie wychodzi.
- Przepraszam, wiesz może, gdzie jest sala nr 22? - spytała Chanell.
- Pewnie, mogę cię zaprowadzić. - odpowiedziałam.
Uśmiechnęła się do mnie i moim oczom ukazał się szereg wybielonych dentystycznie zębów.
Zaprowadziłam ją pod salę i już chciałam odejść, ale złapała mnie za rękę i powiedziała:
- Idziemy dzisiaj na mrożony jogurt.
- Po lekcjach. - powiedziałam i zaśmiałam się leciutko.
- Masz bardzo ładny aparat.
Jednym słowem jakie wypowiedziałam w tamtym momencie było zwykłe "dzięki" i pobiegłam czym prędzej do swojej klasy.
Czekałam na nią koło szkolnej bramy, czytając przy tym "Buszującego w zbożu". Nagle na moją książkę padł wielki cień.
- Idziemy ? - spytałam
- Czy ty mi coś proponujesz? - odpowiedział mi męski głos.
Ku mojemu nieszczęściu stał przede mną Mick. Zatkało mnie i udało mi się tylko wyjąkać "yy, ee, ty?"
Z opresji uratowała mnie moja nowa znajoma.
- Cześć, przystojniaczku - krzyknęła pewna siebie Chanell.
- Cześć - puścił jej oczko, zaraz ON PUŚCIŁ JEJ OCZKO !
Dziewczyna złapała mnie za rękaw sweterka i pociągnęła za sobą.
- On ci się podoba! - krzyknęła z nieukrywanym szczęściem.
- Wcale nie.
Zaczęła się śmiać i drzeć się na całą ulicę "Serena kocha Mick'a!".
- Zamknij się idiotko! - wybuchłam śmiechem.
W takim wesołym nastroju dotarłyśmy do plaży. Kupiłyśmy jogurty i zaczęłyśmy rozmawiać.
Okazało się, że jesteśmy takie same. Tak własnie Chanell Sindy została moją najlepszą przyjaciółką już na wieki.
marmolade in winter
czwartek, 13 grudnia 2012
środa, 21 listopada 2012
To tylko ja...
Cześć, nazywam się Serena O'Connor. Mieszkam sobie w USA, ale nie będę mówiła w jakim mieście, bo nie.
Nie jestem bardzo piękna... no dobra jestem strasznie brzydka. Noszę okulary, mam wielki aparat na zębach i nie mam kasy na super nowe ciuchy. Jest mi trochę przykro z tego powodu, ale jakoś się trzymam.
Moja mama pracuje w księgowości w jakieś małej firmie, a ojciec, ah a ojciec dorabia sobie przy hodowli pieczarek. Mam jeszcze starszego brata - Matthew, jest okropnie wkurzający. Mój brat to ideał piękności wśród chłopaków w naszej szkole, każda dziewczyna o nim marzy. Gdy przechodzi korytarzem, latają staniki i już zbiera się koło niego mnóstwo ładnych lasek. Ustaliliśmy, a raczej on mi kazał, abym udawała w szkole, że go nie znam, trochę mi smutno. Cały czas żyję w blasku jego sławy.Wydaje mi się, że nikt nawet nie wie, że jestem jego siostrą. Nie mam przyjaciółek, ani tym bardziej kolegów, moimi towarzyszami w ciężkiej podróży przez wszystkie lata szkoły są książki. Czytam je tonami, albo nawet i więcej. :)
Za pewne chcielibyście poczytać jeszcze o moim bracie, ale nie, sorry, to jest moja historia, napisana tylko przeze mnie i moje uczucia.
Więc tak, zacznijmy od tego, że nie mieszkam z rodzicami, na stałe zamieszkuje szkołę z internatem, tak samo jak mój "wspaniały" brat. Dzielę pokój z maniaczką pudru i silikonu, czyli typowym Plastikiem. Różowiutka sukieneczka, srebrne dziesięciocentymetrowe obcasy i tona makijażu na pyszczku.
Już wiele razy próbowała się ze mną zaprzyjaźnić i zrobić ze mnie kopie lalki Barbie, ale się nie dałam.
Nie lubię się tak kolorowo ubierać, zwykle noszę beżową koszulkę, spódnicę albo czarne spodnie i granatowy sweter.
Mam 16 lat, a mój brat ma 17 i tak się właśnie zaczyna moja historia.
Nie jestem bardzo piękna... no dobra jestem strasznie brzydka. Noszę okulary, mam wielki aparat na zębach i nie mam kasy na super nowe ciuchy. Jest mi trochę przykro z tego powodu, ale jakoś się trzymam.
Moja mama pracuje w księgowości w jakieś małej firmie, a ojciec, ah a ojciec dorabia sobie przy hodowli pieczarek. Mam jeszcze starszego brata - Matthew, jest okropnie wkurzający. Mój brat to ideał piękności wśród chłopaków w naszej szkole, każda dziewczyna o nim marzy. Gdy przechodzi korytarzem, latają staniki i już zbiera się koło niego mnóstwo ładnych lasek. Ustaliliśmy, a raczej on mi kazał, abym udawała w szkole, że go nie znam, trochę mi smutno. Cały czas żyję w blasku jego sławy.Wydaje mi się, że nikt nawet nie wie, że jestem jego siostrą. Nie mam przyjaciółek, ani tym bardziej kolegów, moimi towarzyszami w ciężkiej podróży przez wszystkie lata szkoły są książki. Czytam je tonami, albo nawet i więcej. :)
Za pewne chcielibyście poczytać jeszcze o moim bracie, ale nie, sorry, to jest moja historia, napisana tylko przeze mnie i moje uczucia.
Więc tak, zacznijmy od tego, że nie mieszkam z rodzicami, na stałe zamieszkuje szkołę z internatem, tak samo jak mój "wspaniały" brat. Dzielę pokój z maniaczką pudru i silikonu, czyli typowym Plastikiem. Różowiutka sukieneczka, srebrne dziesięciocentymetrowe obcasy i tona makijażu na pyszczku.
Już wiele razy próbowała się ze mną zaprzyjaźnić i zrobić ze mnie kopie lalki Barbie, ale się nie dałam.
Nie lubię się tak kolorowo ubierać, zwykle noszę beżową koszulkę, spódnicę albo czarne spodnie i granatowy sweter.
Mam 16 lat, a mój brat ma 17 i tak się właśnie zaczyna moja historia.
wtorek, 20 listopada 2012
Uwaga!!!
Wszystko co jest tu publikowane (opowiadania, imaginy...) zostaje napisane z mojej wyobraźni. Nic co piszę nie odnosi się do mojego życia prywatnego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

